Olga Malinkiewicz w Kanale Zero – wywiad, który zmienił się w publiczną konfrontację
28 listopada w programie Kanału Zero (format „Godzina Zero”) dr Olga Malinkiewicz – współtwórczyni Saule Technologies i osoba kojarzona z polskimi perowskitami – opowiedziała o konflikcie, który w jej ocenie przerwał drogę od przełomu naukowego do stabilnego biznesu. Rozmowa zaczęła się jak klasyczny wywiad o technologii i jej komercjalizacji, ale z czasem stała się relacją z prawno-finansowej batalii o kontrolę nad spółką, jej majątkiem oraz prawami do rozwiązań rozwijanych przez lata.
Na oczach widzów wywiad przeszedł w najbardziej burzliwy etap, gdy do studia dodzwonił się prezes Columbus Energy – Dawid Zieliński. Wtedy wątki biznesowe, prawne i emocjonalne zderzyły się wprost: w oskarżeniach, kontrargumentach, wezwaniu do „dogadania się” oraz w sugestiach, które wzięły publiczność i prowadzącego z zaskoczenia.
Tło: czym są perowskity i dlaczego Saule było uznawane za „wielką rzecz”
Już w pierwszej części rozmowy Malinkiewicz wyraźnie podkreślała, że rdzeniem sporu jest technologia. Opowiadała o perowskitach – półprzewodnikach, które pozwalają budować ogniwa fotowoltaiczne inaczej niż w klasycznych panelach krzemowych. W jej narracji kluczowe było to, że ogniwa mogą być drukowane na elastycznych podłożach, co otwiera zastosowania tam, gdzie standardowe panele są zbyt ciężkie, grube lub niepraktyczne.
W rozmowie padły też argumenty stricte „geopolityczno-łańcuchowe”: Malinkiewicz przekonywała, że technologia ma potencjał budowania niezależności od komponentów i dostaw spoza Europy, i że to jeden z powodów, dla których perowskity stały się obiektem zainteresowania nie tylko rynku OZE, ale też branż związanych z elektroniką i zastosowaniami dual-use (podwójnego zastosowania).
Od początku wybrzmiewała jedna myśl: dla niej technologia to nie abstrakcja z laboratorium, tylko wartość strategiczna – i dlatego walka o kontrolę nad Saule nie jest (w jej ujęciu) jedynie „kłótnią wspólników”, ale sporem o przyszłość wynalazku oraz o to, kto i jak będzie nim zarządzać.
„To niebezpieczne rozwijać nowe technologie w Polsce” – ton rozmowy od pierwszych minut
Jednym z leitmotivów wywiadu było ostrzeżenie dla innych wynalazców i founderów. Malinkiewicz mówiła wprost, że – z jej perspektywy – rozwijanie przełomowych technologii w Polsce może być niebezpieczne, jeśli twórca jest słabszy w negocjowaniu warunków inwestycji, polega na zaufaniu i nie ma twardych narzędzi ochrony interesu własnego oraz spółki.
W tym kontekście przyznawała, że ktoś może być bardzo dobry w fizyce i w R&D, a jednocześnie popełniać błędy w obszarze biznesu. Ten wątek powracał później, gdy rozmowa zeszła na konstrukcje pożyczek, zabezpieczenia na udziałach i nacisk wynikający z „presji czasu” (m.in. koszty bieżące, wypłaty, utrzymanie zespołu).
Finansowanie i „kluczowa luka”, która uruchomiła kryzys
Duża część wywiadu była próbą odpowiedzi na pytanie: jak to się stało, że projekt z rozpoznawalną technologią i publicznym wsparciem znalazł się w punkcie zapalnym. Malinkiewicz opowiadała o środkach publicznych i grantowych, które trafiały do spółki w różnych okresach, oraz o planach przejścia z etapu laboratoryjnego do produkcji w skali pozwalającej sprzedawać powtarzalny produkt.
W jej relacji momentem krytycznym był etap, w którym do uruchomienia dalszego finansowania potrzebny był znaczący wkład własny. To wtedy – jak tłumaczyła – pojawiła się konieczność szybkiego pozyskania dziesiątek milionów złotych, a wraz z nią: rozmowy z podmiotami, które wchodziły w rolę pożyczkodawców lub inwestorów „ostatniej szansy”.
To właśnie tu wywiad zaczął przypominać opowieść o spirali: kolejne transze, kolejne zabezpieczenia, kolejne zmiany warunków, narastające napięcie i ryzyko utraty kontroli nad spółką w sytuacji, gdy priorytetem staje się „przetrwanie do następnego miesiąca”.
Pożyczki, zabezpieczenia i przejmowanie kontroli – relacja dr Malinkiewicz
Malinkiewicz opisywała mechanizm, który – według niej – doprowadził do przesunięcia realnej kontroli nad Saule. Mówiła o pożyczkach zabezpieczanych na udziałach, a w pewnym momencie także o zabezpieczeniach, które w praktyce dotykały jej prywatnego majątku. W jej narracji kluczowe było poczucie asymetrii: ona i spółka miały ryzykować „wszystko”, podczas gdy druga strona – udzielając finansowania – miała budować przewagę kontraktową i korporacyjną.
W wywiadzie pojawiły się także zarzuty dotyczące tego, że wypłaty środków miały nie następować zgodnie z oczekiwaniami lub harmonogramami, a to utrudniało realizację biznesplanu i uruchamianie kolejnych elementów finansowania (w tym publicznego). Malinkiewicz przedstawiała to jako „duszenie” spółki: utrzymanie jej w stanie ciągłego kryzysu płynności, w którym łatwiej narzucić warunki i uzyskać wpływ na decyzje.
Ważną częścią jej relacji były też zmiany w organach spółki: roszady w zarządzie i radzie nadzorczej, które miały stopniowo przesuwać stery z rąk twórczyni technologii w stronę podmiotów finansujących. To prowadziło do kolejnej tezy Malinkiewicz: że konflikt nie dotyczy wyłącznie długu, ale przede wszystkim praw i aktywów – patentów, know-how, sprzętu, infrastruktury i zespołu.
Komornik i „absurdy” postępowań – czyli gdy spór wchodzi w życie prywatne
W rozmowie mocno wybrzmiał wątek osobisty: Malinkiewicz przekonywała, że konsekwencje konfliktu dotknęły ją wprost, bo egzekucja roszczeń miała zostać skierowana także do niej jako osoby prywatnej. Opowiadała o zajęciu kont, poczuciu bezradności i o tym, jak presja prawna oraz finansowa wpływa nie tylko na spółkę, ale i na codzienne funkcjonowanie.
Jednym z najbardziej nośnych elementów jej narracji był przykład orzeczenia, które – jak twierdziła – opiewało na kwotę rażąco nieadekwatną do realnego sporu. Ten wątek przedstawiała jako symbol „stemplowania bez czytania” i jako dowód na to, jak łatwo w praktyce proceduralnej można doprowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorca czy wynalazca przestaje mieć jakąkolwiek poduszkę bezpieczeństwa.
Punkt kulminacyjny: telefon Dawida Zielińskiego na żywo
W miarę jak wywiad nabierał tempa, prowadzący Krzysztof Stanowski zdecydował się połączyć ze stroną inwestorską. W pewnym momencie do studia dodzwonił się Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy.
Rozmowa od razu przybrała ostre tony. Zieliński przedstawiał sprawę z innej perspektywy: sugerował, że finansujący wyłożyli bardzo duże środki, a problemem jest brak oczekiwanych efektów biznesowych, konieczność ochrony interesu inwestorów i uporządkowania sytuacji w spółce. Podkreślał też wątek „państwowy”, stawiając tezę, że projekt powinien pozostać w polskiej przestrzeni gospodarczej.
Największe poruszenie wywołały jednak nie same spory o liczby, tylko styl i sugestie, które padły w trakcie rozmowy:
- „Brak znaczenia” twórczyni technologii – Zieliński mówił, że Malinkiewicz obecnie nie ma decydującej roli w tym, co dzieje się z technologią w spółce, a wpływ może odzyskać jedynie w ramach współpracy i porozumienia.
- Wątek „Wschodu” – w rozmowie pojawiły się sugestie, że Malinkiewicz stoi przed wyborem współpracy z polskim kapitałem i państwem albo „ze Wschodem”, padało też sformułowanie o „służbach wschodnich”.
- Pytanie o relację prywatną – Zieliński w pewnym momencie skierował rozmowę na temat osoby o imieniu Iwan Czuryłowicz i zadał pytanie o charakter tej relacji, używając określenia „kochankiem”.
- „Za złotówkę” – Zieliński publicznie postawił pytanie, czy Malinkiewicz jest gotowa oddać to, co zbudowała, państwu polskiemu „za złotówkę”, argumentując interesem narodowym.
- „Spacer” jako metoda dogadania się – pojawiła się propozycja rozmowy w cztery oczy, poza kamerami – w formule prywatnego spotkania („spaceru”).
- Ton reprymendy – w trakcie wypowiedzi Zielińskiego padały stwierdzenia nacechowane emocjonalnie i protekcjonalnie, w tym m.in. „kobieto, ogarnij się!”, co prowadzący komentował wprost jako „coraz dziwniejszą rozmowę”.
Malinkiewicz odpowiadała, że sugestie o „Wschodzie” są próbą odwrócenia uwagi od istoty sporu. Zaprzeczała, jakoby prowadziła rozmowy o sprzedaży technologii „na wschód” lub działała w interesie kogokolwiek poza tym, by technologia została w europejskich rękach. Odnosiła się też do propozycji „oddania za złotówkę”, wskazując – w swojej interpretacji – że problemem nie jest przekazanie technologii państwu, tylko to, kto i w jakiej strukturze chce przejąć aktywa, a następnie sprzedać je dalej w ramach kontrolowanego procesu.
W rozmowie pojawił się również wątek warunku rozmów: Malinkiewicz sygnalizowała, że nie chce negocjować, gdy jednocześnie trwa egzekucja roszczeń i presja komornicza, bo wtedy „rozmowa” staje się – w jej ocenie – negocjacją pod przymusem.
Co zostało po wywiadzie: dwie narracje i jedna wspólna stawka
Wywiad w Kanale Zero nie doprowadził do pojednania – ale „na żywo” pokazał dwie skrajnie różne opowieści o tej samej historii. Z jednej strony Malinkiewicz budowała obraz walki o wynalazek, który – jej zdaniem – próbuje się jej odebrać mechanizmami finansowo-korporacyjnymi. Z drugiej strony, Zieliński akcentował perspektywę inwestora: pieniądze zostały włożone, spółka nie dowiozła tego, co obiecywała, a obowiązkiem jest ratowanie wartości i ochrona interesu finansujących.
W finale rozmowy Malinkiewicz jeszcze raz wróciła do wątku systemowego. W jej przekazie kluczowa jest lekcja dla twórców technologii:
- nie podpisywać umów „na zaufaniu” i w pośpiechu,
- robić twarde due diligence inwestorów oraz konstrukcji finansowania,
- unikać sytuacji, w której prywatny majątek staje się zakładnikiem sporu o firmę,
- zabiegać o zmiany w prawie, które lepiej chronią wynalazki rozwijane z udziałem środków publicznych.
Cały wywiad miał więc charakter nie tylko relacji o konflikcie Saule, lecz także publicznego ostrzeżenia: przełom naukowy nie gwarantuje bezpiecznej drogi do rynku, jeśli warunki finansowania mogą w pewnym momencie przejąć ster nad projektem – a spór biznesowy wejdzie w życie osobiste twórcy technologii.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=PXEUCoQ8aes