W podcaście „Elektryfikacja” Jakuba Wiecha gościem jest Piotr Kurczewski – inwestor i przedsiębiorca, kojarzony w debacie publicznej m.in. z otoczeniem Columbus Energy oraz inicjatywą/funduszem DC24. Tematem odcinka jest konflikt wokół perowskitów, dr Olgi Malinkiewicz i spółek z grupy Saule. Wiech od razu przywołuje publiczne oskarżenia kierowane pod adresem Kurczewskiego (m.in. „inwestor drapieżnik”, „łamanie etyki inwestorskiej”), a gość odpowiada, że to „całkowicie niezgodne z prawdą oświadczenia”, i proponuje przejść przez sprawę „po kolei” – przez daty, role, decyzje i liczby.
„Kim pan właściwie jest?” i spór o publiczne oskarżenia
Wiech zaczyna od zarysowania tła rozmowy: mówi o „ogólnonarodowej awanturze” wokół perowskitów, dr Olgi Malinkiewicz i Saule, oraz o tym, że Kurczewski – choć „mocno związany” z tłem tej historii – dotąd pozostawał „w cieniu” medialnych przepychanek. Stąd pierwsze pytanie brzmi bardzo prosto: „kim pan właściwie jest?”.
Kurczewski odpowiada, że jest inwestorem i przedsiębiorcą. Mówi o 25 latach prowadzenia biznesu w Polsce, o wcześniejszych 10 latach pracy w korporacjach w Polsce i za granicą oraz o 35-letnim stażu pracy.
Wiech od razu przechodzi do zarzutów: przytacza słowa, które przypisuje dr Malinkiewicz („inwestor drapieżnik”), oraz opinię Piotra Krycha (w rozmowie przedstawianego jako osoba, która pracowała w Saule), że Kurczewski „łamie etykę zawodową i inwestorską”. Odpowiedź Kurczewskiego jest krótka: „to są całkowicie niezgodne z prawdą oświadczenia”. Wiech proponuje więc przejść do chronologii i pyta, kiedy Saule pojawiło się w obszarze zainteresowania rozmówcy.
Sierpień 2020: Wrocław, spotkanie z zespołem i „10 mln euro”
Kurczewski cofa się do sierpnia 2020 roku. Mówi, że on – jako jeden z inwestorów – oraz Columbus Energy dostali informację o „ciekawym projekcie w Polsce” i pojechali do Wrocławia w grupie określanej przez niego jako „kluczowi inwestorzy”. Opowiada o poznaniu zespołu i technologii oraz o wrażeniach po spotkaniu z dr Olgą Malinkiewicz („bardzo pozytywne”).
W tym fragmencie pojawia się kwota, do której rozmowa wraca później jako do punktu odniesienia: 10 mln euro, które Kurczewski przelicza na „prawie 50 mln zł”. Podkreśla, że z perspektywy PNLa Columbusa to były „bardzo duże pieniądze”, a wizyta miała służyć temu, by rada nadzorcza mogła – jak mówi – świadomie podjąć decyzję o inwestycji.
Clean room i „skafandry kosmiczne”
Kurczewski opisuje wizytę w clean roomie. Wspomina odzież ochronną, czepki, niebieskie rękawiczki i „skafandry kosmiczne”, które zakłada się w takim środowisku. Mówi też, że zostali zapoznani z procesem związanym z możliwością produkcji perowskitów i z planami dotyczącymi dalszego rozwoju.
„To Columbus podejmował decyzje”: umowy, dystrybucja i oczekiwanie komercjalizacji
Wiech dopytuje, czy Kurczewski miał wgląd w sytuację finansową Saule. Kurczewski odpowiada, że nie, bo nie był zarządem Columbus Energy. Dodaje, że to Columbus podejmował decyzje i negocjował umowy z Saule. Wspomina obok umowy inwestycyjnej również wieloletnią umowę na dystrybucję produktów, które miały pojawić się w wyniku inwestycji.
Kurczewski opisuje sens inwestycji jako próbę przeniesienia Saule ze świata R&D do świata produkcji i przemysłu. Wiech wtrąca wątek pilotaży i mówi m.in. o Żabce i Orlenie. Kurczewski odpowiada, że „tak mu się wydaje”, że takie testy były, ale podkreśla, że cały pakiet inwestycyjny był negocjowany między zarządem Columbusa a Saule.
Plany, projekcje i horyzont „dwa lata”
Wiech pyta, czy w 2020 roku przedstawiano plany dotyczące komercjalizacji. Kurczewski mówi, że nie pamięta dokładnie, czy był to 2020 czy 2021 rok, ale „wydaje mu się”, że elementem dokumentacji inwestycyjnej były projekcje i plan uprzemysłowienia. Wiech pyta o ramy czasowe uruchomienia komercyjnej linii, a Kurczewski odpowiada: dwa lata. Wiech dopowiada: „czyli 2022–2023”, a Kurczewski potwierdza i łączy to z oczekiwaniem komercjalizacji.
2022: „wydane 50 mln – gdzie jest technologia?” i bridge
Wiech pyta, kiedy – w relacji Kurczewskiego – zaczęło się „psuć” i jak sprawa doszła do sporu prawnego. W tym miejscu prowadzący wspomina też o zawiadomieniu do prokuratury „w tym roku” w sprawie działania na szkodę spółki. Kurczewski odpowiada, że w pierwszym okresie nie postrzegali problemu, a projekt „wrócił” po roku lub dwóch – wskazuje „chyba rok 2022”.
Kurczewski mówi, że wtedy okazało się, iż 10 mln euro zostało wydane, a Columbus musiał podpisać kolejnego bridge’a – finansowanie pożyczkowe, żeby spółka mogła dalej prowadzić badania i rozwój. W tym momencie formułuje pytanie, które w rozmowie wraca wielokrotnie: „50 mln zostało wydanych – gdzie jest technologia?”
Dodaje, że w tamtym czasie – jak mówi – spółka po wydaniu pieniędzy nie miała kontraktów: były listy intencyjne i testy (w rozmowie wracają Żabka i Orlen), ale „w ślad za tym nie poszły kontrakty”. Mówi też o prezentacji/filmie, w którym dr Malinkiewicz miała mówić, że „już jest fabryka”, i dodaje, że jego zdaniem w tamtym momencie fabryki jeszcze nie było.
DC24: prośba o finansowanie, due diligence i tło rynkowe
Kurczewski mówi, że udziałowcy Saule zwrócili się do DC24 z pytaniem o możliwość finansowania, ponieważ Columbus – w jego relacji – nie miał już możliwości dalszego finansowania projektu z własnych przychodów. Wiech dopowiada kontekst: spadek wyceny giełdowej Columbusa, zmiany na rynku OZE i presję na restrukturyzację działalności (w tym pojawia się wątek fotowoltaiki jako element szerszej polityki wobec OZE).
Wiech przytacza wypowiedź Piotra Krycha o rzekomym zablokowaniu wejścia inwestorów z Indii i Australii, przy wskazaniu DC24 jako jedynego dopuszczalnego partnera. Kurczewski odpowiada, że nie wie, jakie „wiążące oferty” mieli złożyć tacy inwestorzy, i dodaje, że gdyby wiążące oferty się pojawiły, „wszyscy by to zaakceptowali”. Podkreśla też: w 2022 roku DC24 nie dało finansowania do Saule.
„Nie jesteśmy udziałowcem” i finansowanie „przez udziałowców”
Kurczewski kilkukrotnie powtarza, że DC24 nie jest udziałowcem Saule i nigdy nie było. Mówi, że z uwagi na strukturę akcjonariatu i brak due diligence/audytu nie mogli podjąć „świadomej” decyzji o finansowaniu spółki. W jego relacji jedyną opcją „na stole” było szybkie finansowanie udziałowców Saule, którzy mieli następnie udzielić symetrycznego finansowania spółce.
W tym fragmencie Kurczewski mówi też, że Saule – jako spółka publiczna – mogła korzystać z narzędzi rynku (emisja, prospekt), ale on nie przypomina sobie sytuacji, w której prospekt trafił do KNF. Łączy to z wątkiem deklaracji z lat 2021–2022 o tym, że środki mają sfinansować „część przemysłową” i że „fabryka jest”, a następnie mówi o weryfikacji oświadczeń, audytach prawnych i finansowych oraz o „odchyleniach” od deklaracji.
„Prawie 300 mln zł” i „zero zwrotu”
Kurczewski przechodzi do szerokiego rachunku: mówi o 11 latach projektu i o prawie 300 mln zł wydanych na jego rozwój. Rozpisuje źródła: inwestor z Japonii „prawie 30 mln”, Columbus „60 mln”, „od nas 60 mln”, z czego „bezpośrednio do Saule trafiło 55 mln”, a pozostała część – w jego opisie – pochodziła z finansowania publicznego.
Następnie mówi o wyniku finansowym: inwestor japoński ma „zero zwrotu”, Columbus „zero”, DC24 „zero”, a akcjonariusze publiczni – w jego ujęciu – również „zero”, i dodaje, że „projekt nie funkcjonuje”. Wiech przywołuje argument dr Malinkiewicz o długim terminie zwrotu i „dosypywaniu pieniędzy”. Kurczewski odpowiada, że – jak mówi – inwestorzy słyszą podobną narrację od co najmniej kilku lat, a w dokumentach z lat 2021–2023 miały się pojawiać deklaracje o komercjalizacji w przewidywalnym terminie.
„To nie pieniądze, tylko kompetencje przemysłowe”
Na pytanie Wiecha: „to co jest problemem?”, Kurczewski odpowiada: kompetencje przemysłowe. Mówi, że według jego diagnozy Saule nie miało kompetencji potrzebnych do przeniesienia projektu z laboratorium do przemysłu. Opowiada o realiach: metoda prób i błędów, urządzenia budowane na zamówienie, prototypowy charakter maszyn, oraz wydłużone terminy dostaw w okresie COVID (12–18 miesięcy).
Wiech wtrąca, że z rozmów z Dawidem Zielińskim i dr Malinkiewicz można było wywnioskować, iż linia działa w ujęciu laboratoryjnym, i pyta, czy sam był na miejscu. Wiech odpowiada, że nie, a Kurczewski mówi, że był tam kilka razy. Dodaje, że w jego relacji postępów na linii nie widzieli, a postępy dotyczyły raczej warstwy zespołowej i patentowej.
Październik i listopad 2024: pismo o kolejne finansowanie i spotkanie w Warszawie
Wiech pyta o zmianę sytuacji i o to, skąd – w relacji Kurczewskiego – późniejsze działania prawne po stronie dr Malinkiewicz. Kurczewski mówi, że byli „zdumieni” rozwojem sytuacji. Wspomina pismo z października 2024 roku z prośbą o kolejną rundę finansowania.
Kurczewski mówi też, że zgodzili się wcześniej na „ostatnią rundę” wsparcia: pożyczkę rzędu ok. 5 mln euro, pod warunkiem pozyskania partnera strategicznego (przemysłowego/inwestora), który przeniesie spółkę na etap przemysłowy. Dodaje, że inwestor z Japonii miał dwukrotnie odmówić dalszego finansowania. Opowiada o spotkaniu w Warszawie w listopadzie 2024, na które przyjechał zespół Saule i przedstawił „założenia naprawcze”. Kurczewski relacjonuje, że przekazali stanowisko, iż tym razem nie będą w stanie pomóc, a spółka powinna zwrócić się do udziałowców.
Carlsquare: memorandum, ponad 100 podmiotów i brak ofert
Kurczewski opisuje proces poszukiwania partnera strategicznego oraz wybór doradcy: Carlsquare. Mówi, że wybór miał zostać uzgodniony z dr Malinkiewicz i przedstawicielami Columbusa, a spotkania robocze odbywały się „w każdy czwartek”. Opowiada o przygotowaniu memorandum inwestycyjnego, które – jak mówi – powstawało miesiącami.
W jego relacji memorandum wysłano do szerokiej grupy: z „długiej listy” ponad 100 podmiotów, z „krótkiej” kilkanaście, potem kilka w dalszej ewaluacji. Kurczewski mówi, że finalnie nikt nie złożył nawet niewiążącej oferty, a ocena doradcy miała wskazywać, że projekt uznano za zbyt wczesny i że bez partnera z kompetencjami przemysłowymi przejęcie odpowiedzialności za jego powodzenie nie jest możliwe.
Japonia: Toshiba, Panasonic, MOU i próbki
Kurczewski mówi o wyjeździe do Japonii „pod koniec 2023 roku” na zaproszenie inwestora japońskiego. Opisuje delegację: on, przedstawiciel inwestora w Polsce i przedstawiciel Columbusa. Wspomina spotkania z właścicielem inwestora („pan Sawada”) oraz plan rozmów z firmami japońskimi.
W jego relacji odbyło się spotkanie z Toshibą. Spotkanie z Panasonic nie doszło do skutku „ze względów organizacyjnych i technicznych”, ale później – jak mówi – podpisano dokumenty MOU i wysłano próbki do Panasonic. Wiech dopytuje o to, czy mimo próbek nie pojawiło się zainteresowanie w postaci oferty; Kurczewski odpowiada, że po roku firmy były zapraszane do procesu Carlsquare i ofert nie złożyły.
WPT, clean room i zatrzymanie projektu
W rozmowie pojawia się wątek WPT (Wrocławski Park Technologiczny) jako wierzyciela. Kurczewski mówi, że dopóki były środki, płatności były regulowane, później sytuacja się pogorszyła. Opowiada o clean roomie jako o obiekcie, którego – jak twierdzi – nie da się po prostu zdemontować i wywieźć bez ryzyka utraty certyfikatów.
Kurczewski mówi, że – w jego relacji – pieniądze się skończyły, zespół stracił pracę, a projekt nie jest kontynuowany i pozostaje „w zawieszeniu”. Wiech dopytuje o moment, w którym zabrakło pieniędzy, a Kurczewski odpowiada, że ich środki skończyły się „chyba w październiku–listopadzie”, a potem finansowanie bridge’owe organizował Columbus w uzgodnieniu z Saule, zakładając dalsze refinansowanie z udziałem strony publicznej.
Zarzut „przejęcia technologii” i odpowiedź o zabezpieczeniach
Wiech przywołuje narrację dr Malinkiewicz o „kształtowaniu otoczenia inwestycyjnego” pod przejęcie technologii. Kurczewski odpowiada, że „niczego nie przejęli”, i powtarza, że nie są udziałowcem Saule. Następnie mówi o zabezpieczeniach: w jego relacji finansowanie pożyczkowe w spółce bez przychodów wymaga zabezpieczenia na majątku spółki i udziałach.
W rozmowie pada doprecyzowanie, że zastaw dotyczył udziałów oraz praw własności intelektualnej, przy czym Wiech podkreśla, że IP należy do spółki, a nie do osoby prywatnej – Kurczewski to potwierdza. Pojawia się też informacja o dwóch podmiotach: Saule S.A. i Saule Technologies, oraz wątek, że inwestor japoński miał również zabezpieczenia na części majątku.
40 000 m² kontra 9 000 m²: spór o liczby
Wiech wraca do dokumentów i zestawia dwie wartości: deklarację zdolności linii na poziomie 40 000 m² rocznie oraz zapis o 9 000 m² po automatyzacji. Pyta, „gdzie zniknęło” pozostałe 31 000 m² i jak rozumieć taką zmianę. Kurczewski odpowiada, że ta rozbieżność jest „kluczowa”, i wraca do wątku rozjazdu między deklaracjami a późniejszymi zapisami w dokumentach.
Impact: Pruszków i wątek zasad
W dalszej części rozmowy Kurczewski podaje przykład innego projektu: Impact w Pruszkowie. Mówi o wejściu w projekt na przełomie 2018/2019, o pozyskaniu partnera strategicznego oraz o przetrwaniu okresu COVID i problemów łańcuchów dostaw. Wiech dopowiada, że sektor baterii jest specyficzny, a Kurczewski odpowiada, że chodzi o segment heavy duty (m.in. autobusy) i że Solaris jest jednym z głównych odbiorców.
Egzekucja i „dlaczego tego nie uruchomiliśmy”
Wiech pyta o możliwość przejęcia udziałów i o to, jak wyglądałby proces przejęcia aktywów. Kurczewski opisuje procedurę egzekucyjną: komornik, przetarg i możliwość udziału dowolnych podmiotów. Dodaje, że takich działań – w jego relacji – nie uruchamiali, bo zależało im na znalezieniu partnera strategicznego i kontynuacji projektu w Polsce.
Koszty i audyt: flota, wynagrodzenia i dyrektor finansowy
Wiech pyta o zarządzanie i o to, dlaczego nie pojawił się wcześniej „człowiek od strony biznesowej”. Kurczewski odpowiada, że nie jest udziałowcem Saule, ale mówi o wnioskach z audytu i due diligence oraz o kosztach, które – w jego relacji – budziły zastrzeżenia. Przywołuje przykład floty („około 30 BMW”) i samochodu „Mercedes klasy S”. Podaje też liczbę: samochody miały kosztować „w granicach 900 tys. rocznie”.
Kurczewski mówi o kosztach bieżących projektu, wskazując, że w szczycie mogły wynosić „2,5 mln czy nawet więcej”. Wspomina także o przykładach pozycji kosztowych oraz o zmianach organizacyjnych: w tym o zatrudnieniu dyrektora finansowego i o tym, jak oceniał tę decyzję.
„Są inwestorzy” i odpowiedź: „czekamy na ofertę”
Wiech wraca do deklaracji dr Malinkiewicz o gotowych inwestorach. Kurczewski odpowiada: „czekamy na ofertę”. Następnie relacjonuje korespondencję, którą – jak mówi – otrzymali: propozycję przejęcia wierzytelności DC24 wobec Saule oraz wierzytelności Columbusa za 1 zł. Wiech doprecyzowuje, czy chodzi o „kwotę jednego złotego”; Kurczewski potwierdza.
Kurczewski mówi, że kancelaria prosiła o doprecyzowanie: wiążącą ofertę, cenę, wskazanie inwestora. Dodaje wątek proceduralny: DC24 jako fundusz regulowany przez KNF musi weryfikować drugą stronę transakcji w trybie AML. W jego relacji wiążąca oferta nie wpłynęła, a przyjęcie propozycji „za złotówkę” wiązałoby się z ryzykiem regulacyjnym i zarzutem działania na szkodę funduszu.
Powrót do zarzutów: cytat z Krycha i odpowiedź Kurczewskiego
Wiech przytacza dłuższy cytat Piotra Krycha, w którym padają oskarżenia o „działania głęboko nieetyczne” oraz o przypisywanie odpowiedzialności DC24 i Kurczewskiemu. Kurczewski odpowiada, że nie wie, skąd bierze się taka opinia, i mówi, że Krych jest „ostatnią osobą”, która powinna formułować takie sądy; nie rozwija tej części, odwołując się do dokumentów ujawnionych w audytach.
Wątek social mediów i dygresja o wcześniejszych biznesach
Wiech mówi o wrażeniu, że w przekazach publicznych Kurczewski bywa przedstawiany jako centralna postać sporu. Przywołuje wpis dr Malinkiewicz o „konkursie wiedzy” o Kurczewskim z nagrodą „pół Bitcoina” oraz pytania dotyczące jego wcześniejszych biznesów, m.in. Marmuru Sławniowice.
Kurczewski odpowiada, że Marmur Sławniowice nie należy do DC24, tylko do niego prywatnie jako osoby fizycznej. Opowiada o aukcji od Skarbu Państwa w 2010 roku, o tym, że był jedynym uczestnikiem trzeciej aukcji, oraz o tym, że traktuje kopalnię jako przedsięwzięcie, które nie jest jego głównym źródłem zarobku. W rozmowie pojawia się też wątek spłaty pożyczki do ARP oraz opis miejsca i historii kopalni.
Wiech porusza również wątek Przelewy24/DialCom24. Kurczewski relacjonuje, że po powrocie z pracy w korporacji rozpoczął działalność w usługach telekomunikacyjnych, w obszarze VoIP (Voice over IP, czyli technologia przesyłania głosu przez internet, która jest podstawą dla telefonii internetowej). Mówi, że po kilku latach zintegrowali Przelewy24 z ich biznesem, i wskazuje 2006 rok jako moment, gdy zaczął się temu przyglądać. Opisuje rozmowy z założycielami, przekształcenie formy prawnej oraz transakcję, której dokumenty miały być podpisywane w 2007 roku, a finalizacja miała nastąpić w kwietniu 2008, gdy został prezesem DialCom24.
Ostatnie słowa: prośba o wycofanie insynuacji
Pod koniec Wiech pyta, czy Kurczewski chciałby coś przekazać dr Oldze Malinkiewicz. Kurczewski odpowiada, że przez kancelarię zwracali się o wycofanie – jak to określa – „nieprawdy” i „insynuacji”. Dodaje, że taka atmosfera – w jego ujęciu – nie służy projektowi ani warunkom potrzebnym do jego dalszego prowadzenia w Polsce.
Rozmowa kończy się podziękowaniem i pożegnaniem.